Co się dzieje między kliknięciem a widokiem strony
Przy typowej stronie na systemie zarządzania treścią kliknięcie uruchamia łańcuch zdarzeń: serwer odpytuje bazę danych, składa stronę z szablonu i wtyczek, dopiero potem wysyła ją przeglądarce. Każda wtyczka dokłada swoje zapytania.
Strona zbudowana jako gotowy plik nie ma tego etapu. Serwer wysyła plik, który już istnieje. Różnica bywa kilkukrotna i widać ją najmocniej na telefonie w słabym zasięgu — czyli tam, gdzie jest połowa ruchu.
Najczęstsze przyczyny, w kolejności
Z naszego doświadczenia przy przenosinach serwisów kolejność jest prawie zawsze ta sama.
- Zdjęcia wgrane w rozmiarze z aparatu, skalowane dopiero w przeglądarce
- Kilkanaście wtyczek, z których połowa dokłada własne skrypty na każdej podstronie
- Fonty i skrypty pobierane z obcych serwerów, każdy z osobnym połączeniem
- Baner zgody na pliki cookies, który blokuje widok, zanim strona się pokaże
- Brak pamięci podręcznej — każda wizyta składa stronę od nowa
Ile to kosztuje przy kampanii
Jeśli płacisz cztery złote za kliknięcie, a jedna piąta odwiedzających wychodzi przed wczytaniem strony, to każde pięć kliknięć oznacza cztery złote wyrzucone. Przy budżecie dwóch tysięcy miesięcznie mówimy o czterystu złotych, za które nie dostajesz nic.
To jest zresztą powód, dla którego nie rozdzielamy kampanii w wyszukiwarce od strony docelowej. Najlepsza reklama prowadząca na wolną stronę przegra z przeciętną reklamą prowadzącą na szybką — dlatego stronę docelową budujemy razem z kampanią.
Co daje się naprawić bez przebudowy
Czasem wystarczy przeskalować zdjęcia, wyłączyć nieużywane wtyczki i przenieść fonty na własny serwer. To tańsze niż nowy serwis i uczciwie mówimy, kiedy tak jest.
Przebudowa ma sens wtedy, gdy strona jest wolna przez swoją budowę, a nie przez zaniedbania — albo gdy i tak wymaga zmian treściowych, bo wtedy dwie rzeczy robi się za jednym razem.