Za co się tam właściwie płaci
W wyszukiwarce płacisz za kliknięcie osoby, która czegoś szukała. Tutaj płacisz za pokazanie się komuś, kto nie szukał niczego. To zupełnie inna transakcja i dlatego porównywanie samych stawek nie ma sensu.
Liczbą, która coś mówi, jest koszt jednego zapytania: ile pieniędzy trzeba wydać, żeby ktoś napisał albo zadzwonił. Wyświetlenia i zasięgi są w tym rachunku tylko etapem pośrednim.
Co naprawdę podbija koszt
Wbrew pozorom nie stawki, tylko materiał i kierowanie. Ta sama oferta pokazana tej samej grupie potrafi kosztować kilkukrotnie więcej albo mniej w zależności od tego, co widać na obrazku i co mówi pierwsze zdanie.
- Słaba kreacja — system musi ją pokazać wielokrotnie, żeby ktokolwiek zareagował, a płacisz za każde pokazanie
- Zbyt szeroka grupa odbiorców — pieniądze idą na ludzi, którzy i tak nie kupią
- Zbyt wąska grupa — ci sami ludzie oglądają reklamę po kilkanaście razy i przestają ją zauważać
- Jedna kreacja zamiast kilku — nie ma czego z czym porównać, więc nie ma jak poprawiać
- Strona docelowa, która wczytuje się wolno albo mówi o czymś innym niż reklama
Budżet: dwie osobne kwoty
Pierwsza to emisja, czyli pieniądze trafiające bezpośrednio do platformy. Druga to przygotowanie i prowadzenie: materiały, teksty, ustawienia i comiesięczna praca nad tym, co działa.
Przy małym budżecie największy błąd to rozbicie go na kilka kampanii naraz. Każda zbiera wtedy za mało danych, żeby system zdążył się czegokolwiek nauczyć, a po miesiącu nie wiesz nic poza tym, że pieniądze się skończyły.
Drugi typowy błąd to wyłączanie kampanii po tygodniu. Pierwsze dni to nauka, w której koszt zapytania jest najwyższy. Ocena ma sens po kilku tygodniach, nie po weekendzie.
Dlaczego zdjęcia decydują o rachunku
Na Facebooku i Instagramie nikt nie czyta — najpierw ogląda. Kreacja, która zatrzymuje wzrok, obniża koszt dotarcia do tej samej osoby, bo platforma chętniej pokazuje materiał, na który ludzie reagują.
To jest powód, dla którego zdjęcia i wideo robimy sami, pod konkretną kampanię i od razu w kilku formatach. Materiał ściągnięty ze zbioru zdjęć wygląda jak reklama i jest traktowany jak reklama.
Jak sprawdzić, czy to się opłaca
Potrzebne są dwie liczby: ile wydałeś i ile zapytań przyszło. Trzecia, najważniejsza, to ile z nich zamieniło się w zlecenie — a tej platforma nigdy nie pozna, bo dzieje się już u ciebie.
Dlatego kontakty z reklamy zbieramy w jednym systemie razem z nazwą kampanii. Inaczej rozmowa o budżecie na kolejny miesiąc jest rozmową o wrażeniach.