Dlaczego to trwa
Wyszukiwarka musi najpierw zauważyć zmianę, potem ocenić, czy strona faktycznie odpowiada na zapytanie, a na końcu sprawdzić, czy ludzie, którzy na nią trafiają, zostają. Każdy z tych etapów wymaga czasu i ruchu.
Świeża domena ma dodatkowo pod górkę — nie dlatego, że istnieje kara za nowość, tylko dlatego, że nie ma jeszcze żadnej historii, z której dałoby się cokolwiek wywnioskować.
Co dzieje się w kolejnych miesiącach
Pierwszy miesiąc to porządki techniczne i pierwsze teksty. Drugi i trzeci — wejście na frazy z długiego ogona, czyli dłuższe, bardziej szczegółowe zapytania, o które nikt się nie bije.
Od czwartego miesiąca zaczynają ruszać frazy główne, ale tylko wtedy, gdy zaplecze treściowe faktycznie rośnie. Jeden artykuł na kwartał nie wystarczy.
- Miesiąc 1 — audyt techniczny, poprawki, plan tematów
- Miesiąc 2–3 — pierwsze wejścia na zapytania szczegółowe
- Miesiąc 4–6 — ruch na frazach głównych, pierwsze kontakty z wyszukiwarki
- Po pół roku — dane, z których da się wyciągnąć wnioski
Co przyspiesza, a co spowalnia
Przyspiesza: szybka strona, porządek w adresach, teksty odpowiadające na konkretne pytania i realny ruch, także ten z kampanii płatnej. Reklama i SEO nie konkurują ze sobą — kampania dowozi pierwszych czytelników, a ich zachowanie jest sygnałem dla wyszukiwarki.
Spowalnia: treści pisane pod licznik znaków, powielanie tego samego tekstu na wielu podstronach i przenosiny bez przekierowań. Ta ostatnia rzecz potrafi cofnąć serwis o rok.
Jak to mierzyć, żeby nie oszukiwać się nawzajem
Pozycje bierzemy z Search Console, czyli z danych samego Google, a nie z narzędzia, które sprawdza wyniki z jednego miejsca na świecie. Patrzymy na pozycję ważoną liczbą wyświetleń — bo pierwsze miejsce na frazę, której nikt nie szuka, nie jest sukcesem.
Do tego liczymy kontakty, które przyszły z wyszukiwarki, tak samo jak te z reklamy. Dopiero to odpowiada na pytanie, czy treści się zwracają.