Co dokładnie można stracić
Pozycja w wyszukiwarce nie jest przypisana do firmy, tylko do konkretnego adresu. Kiedy podstrona o usłudze zmienia adres i nikt o tym nie powiadomi wyszukiwarki, dla niej stara strona po prostu znika, a nowa zaczyna od zera.
Przy serwisie, który działał kilka lat, to bywa różnica między kilkuset a kilkoma wejściami miesięcznie. Odbudowa zajmuje potem pół roku, czyli dokładnie tyle, ile trwa dojście do pozycji od nowa.
Zacznij od spisu adresów, nie od projektu graficznego
Zanim powstanie pierwszy rysunek nowej strony, trzeba mieć listę wszystkich adresów, które dziś działają. Nie tylko tych z menu — także wpisów, kategorii, plików do pobrania i starych stron, o których nikt już nie pamięta, a które nadal przyjmują ruch.
Lista powstaje z trzech źródeł naraz, bo żadne z osobna nie jest kompletne.
- Mapa witryny starego serwisu — to, co właściciel uważa za swoją stronę
- Search Console — adresy, które faktycznie coś dostają z wyszukiwarki
- Przeczesanie serwisu odnośnik po odnośniku — reszta, o której zapomniano
Przekierowania robi się przed przełączeniem, nie po
Każdy stary adres musi prowadzić do swojego odpowiednika na nowej stronie, trwałym przekierowaniem. Trwałym, a nie tymczasowym — przy tymczasowym wyszukiwarka trzyma w indeksie stary adres i czeka na powrót, który nigdy nie nastąpi.
Adres, który nie ma odpowiednika, kieruj do najbliższej tematycznie podstrony, a nie hurtem na stronę główną. Masowe przekierowanie wszystkiego na stronę główną wyszukiwarki traktują jak zwykłą stronę błędu.
Komplet przekierowań musi działać w chwili, gdy domena wskaże nowy serwis. Dorabianie ich tydzień później oznacza tydzień, w którym każdy odwiedzający i każdy robot dostaje błąd.
Czego nie przenosić
Przeprowadzka to jedyny moment, w którym łatwo pozbyć się rzeczy, które zaśmiecały serwis latami: pustych kategorii, wpisów bez treści, dziesięciu stron kontaktowych z różnych epok. Ich też dotyczą przekierowania, ale nie ma powodu odtwarzać ich w nowym serwisie.
Nie przenosimy też wtyczek. Nowy serwis budujemy jako gotowe pliki, bez bazy danych, więc nie ma czego aktualizować ani gdzie się włamać. Stary WordPress odkładamy obok, poza katalogiem widocznym z sieci — nie kasujemy go, bo czasem trzeba po coś sięgnąć.
Jak sprawdzić, że się udało
Pierwszego dnia: każdy adres z listy odpowiada i prowadzi tam, gdzie powinien. To sprawdza się maszynowo, nie klikaniem.
Przez pierwszy miesiąc: w Search Console rośnie liczba nowych adresów w indeksie, a spadek wejść jest chwilowy. Krótkie wahnięcie po przeprowadzce jest normalne. Spadek, który nie wraca po sześciu tygodniach, znaczy, że czegoś brakuje.
Robiliśmy takie przenosiny cztery razy w ciągu roku, za każdym razem z tego samego systemu. Kolejność jest zawsze ta sama i zawsze najwięcej czasu zajmuje część, której nie widać: lista adresów.